Objadając się z emocji

Wieczne bezskuteczne odchudzanie i dieta, która powraca jak bumerang, obżarstwo – głodówka, obżarstwo – głodówka, zamknięty krąg, w który często wpadamy sami podejmując próby odchudzania. Z drugiej strony w ogóle nie stosując głodówek i odżywiając się zdrowo, jedząc pięć zbilansowanych posiłków dziennie, mimo wszystko doświadczamy niepohamowanych napadów głodu.

Dlaczego, jak podaje Amerykański Instytut Zdrowia (National Institute of Health), blisko 95% osób stosujących dietę, po roku waży więcej lub tyle samo? Niewielu z nas zdaje sobie sprawę z tego, że problemy z wagą często nie są jedynie skutkiem niewłaściwego jedzenia. Owszem, w większości przypadków to ono prowadzi do ww. problemów, jednak warto być świadomym faktu, że zachowania sterowane są przeżywanymi uczuciami, oraz emocjami. Jak podają badania 95% przypadków nadwagi obserwowanej u ludzi spowodowane jest przejadaniem się, a to oznacza, że choroby stanowią przyczynę jedynie niewielkiej części przypadków otyłości (CMAJ 2007).

U podłoża problemów z kontrolowaniem wagi nierzadko leżą mechanizmy natury psychologicznej. Obecny rynek dietetyczny wręcz zalewają różnego rodzaju poradniki na temat odchudzania, nowatorskie diety, a internet pełen jest wskazówek i porad. Jak to więc możliwe, że wiele z nas, pomimo wypełnionej po brzegi biblioteczki stosowania się do tych zaleceń, zwyczajnie nie radzi sobie ze swoją wagą?

Rozejrzyj się proszę dookoła i policz wszystkie otaczające Cię białe przedmioty.

Już?

Ile przedmiotów dookoła Ciebie ma kolor zielony?

Widzisz, kiedy do odbioru rzeczywistości używasz pewnych automatycznych filtrów, nie dostrzegasz tego, co może się znajdować poza nimi. Tego typu uproszczenia towarzyszą nam na co dzień, sprawiają jednak, że pewne rzeczy przyjmujemy bezrefleksyjnie. Dlaczego zawsze wieczorem jem? Bo oglądam film, przecież do filmu trzeba pochrupać. Jeśli przyjmujesz coś za pewnik, będziesz znajdował na to coraz to nowe dowody – tak działa umysł. Aby zmiana była możliwa, konieczne jest zrozumienie źródła problemu.

Czym skorupka za młodu…

Za wizytę u lekarza – jajko z niespodzianką, za zdany egzamin – czekoladki, a na złamane serce – duże lody. Jedzenie w wyniku tych doświadczeń zostaje przez nasz mózg rozpoznane jako pocieszenie lub nagroda. Tradycja, w której się wychowaliśmy jest również skupiona na jedzeniu. Popularne „przez żołądek do serca” czy „gospodarzowi będzie przykro jeśli nie spróbujemy” jest tego świetnym przykładem. Jednak dopóki kierujemy się uczuciem sytości i nie skutkuje to napadami obżarstwa, samo w sobie nie stanowi zagrożenia. W zetknięciu z fałszywym głodem emocjonalnym jedzenie, zamiast sposobem na dostarczanie energii, staje się „lekarstwem”, sposobem nagradzania, świętowania czy pocieszeniem.

Czy na pewno jestem głodny?

Jedzenie zaspokaja różne potrzeby, również te nie związane z odżywianiem. Co więcej, samo odchudzanie nigdy nie jest celem samym w sobie, jest tzw. wierzchołkiem góry lodowej, za którym kryją się niezaspokojone potrzeby. Większość celów dotyczących tego co zewnętrzne jest przejawem tęsknoty za określonym stanem wewnętrznym.

Jako głód możemy również odczuwać zmęczenie, zniechęcenie, smutek, złość, czy nawet nudę. Jak wynika z badań przeprowadzonych na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym przeżywanie negatywnych emocji jest bezpośrednio związane z preferencją przekąsek wysokoenergetycznych (też Macht, 1999).

Głód fizyczny a emocjonalny to dwa różne uczucia. Pierwszy narasta stopniowo, podczas gdy drugi pojawia się nagle. Gdy fizyczny ustępuje po posiłku, ten wynikający ze stanu wewnętrznego nie ma związku z uczuciem sytości. Dodatkowo często związany jest z konkretnym smakiem, np. ochota na czekoladę. Wreszcie zaspokojenie pierwszego daje uczucie ulgi, podczas gdy drugi pociąga za sobą poczucie winy i wyrzuty sumienia.

Z licznych badań (m.in. badania Bruch z 1950, Morosin, Riva z 1997)  wynika, że osoby otyłe są w mniejszym stopniu świadome przeżywanych stanów emocjonalnych. Mają również większą tendencję do ich tłumienia, przede wszystkim agresji. Nienazwane i niewyrażone, a w reszcie nie przepracowane emocje prędzej czy później zostaną przez nas zajedzone.

Zjedz stres

Aż 2/3 populacji reaguje na sytuację stresową nadmiernym apetytem (PAP 2009). Wydzielanie dwóch hormonów: kortyzolu i insuliny to nie tylko mechanizm stresu, to niestety również sygnał dla ciała, że powinno przestać budować mięsnie, a zacząć gromadzić tłuszcz – „na gorsze czasy”.

Efekt ten potęguje dodatkowo reakcję uciekania w podjadanie, w ten sposób umysł zapewnia sobie chwilowy „haj”. Wydzielanie serotoniny pobudzają szczególnie słodycze, chipsy, czy tłuste potrawy w wyniku czego odczuwamy satysfakcję – niestety bardzo krótkotrwałą. Pozwala ona odwrócić uwagę od problemu i powoduje chwilową poprawę nastroju. W konsekwencji jednak problem narasta. Chcąc poradzić sobie z nieprzyjemnym uczuciem znów sięgamy po kolejne przekąski, a to prosta droga do stworzenia trwałego nawyku. Również źle ułożona dieta może stanowić dla organizmu poważny stresor. Usilne powstrzymywanie się od tego na co mamy ochotę i próba nie myślenia o jedzeniu wywołują obniżenie nastroju, który najłatwiej zmienić poprzez objadanie się (Ogden 2003).

Nawyki

Mózg działa jak autopilot i wykonuje pewne czynności w sposób powtarzalny. Niestety często realizuje to w zachowaniach dla nas niekorzystnych. Ponieważ nowości stanowią dla umysłu dość duży wysiłek, szuka on rutyny. Często myślimy, że wystarczy silna wola, owszem, ale wola nie jest niewyczerpana. Jest czymś w rodzaju mięśnia, który nie tylko wymaga ćwiczeń, ale też ma swoją wytrzymałość. Jeśli codzienne wydarzenia za bardzo nadszarpną jej zasoby – mogą się one okazać niewystarczające na koniec dnia. Zwłaszcza stosowanie drastycznych diet może prowadzić do nadmiernego objadania się tuż po ich zakończeniu.

Dzieje się tak ponieważ zbyt duże restrykcje mogą prowadzić do upośledzenia mechanizmów kontroli (Baumeister 2000).

Życie nie lubi pustki i braki w jednym obszarze z pewnością nadrobimy w innym. Jedzenie z łatwością może stać się sposobem rozładowania, substytutem niezaspokojonej potrzeby czy kontroli nad jakimś z obszarów naszego funkcjonowania, z którego nie jesteśmy zadowoleni (Niewiadomska, Kulik, Hajduk 2005).

Problem z wagą często jest objawem trudności, z którymi borykamy się wewnętrznie. Kiedy nie wystarczy catering dietetyczny czy karteczka na lodówce, zachęcam aby spojrzeć głębiej. Dopiero prawdziwie słuchając siebie, jesteśmy w stanie trwale pozbyć się objawu jakim jest objadanie się. Warto poświęcić swojej duszy co najmniej tyle samo uwagi i wysiłku, co zewnętrznemu wyglądowi. Zapewniam że wyjdzie nam to na zdrowie.

Czy otyłość to tylko efekt objadania się?

Piśmiennictwo:

  1. Baumeister R. F., Heatherton T. F., Tice D. M, Utrata Kontroli. Jak i dlaczego tracimy zdolność samoregulacji, Parpa 2000
  2. Canadian clinical practice guidelines on the management and prevention of obesity in adults and children, CMAJ 2007
  3. Cerkaska A. Żywienie emocjonalne- żywienie pod wpływem negatywnych emocji. Warszawski Uniwersytet Medyczny Wydział Nauki o Zdrowiu, Warszawa 2010
  4. Desmet P., Schifferstein H.: Sources of positive and negative emotions in food experience,  Appetite 2008, 50:290–301
  5. Duhigg C. Siła nawyku, PWN 2012, 194 – 200
  6. Jarosz M., Kłosiewicz-Latoszek L., OTYŁOŚÄ† – zapobieganie i leczenie, PZWL 2006
  7. Niewiadomska I., Kulik A., Hajduk A. Jedzenie, Gaudium 2005
  8. Nadmierny stres naraża dzieci na ryzyko choroby serca, PAP- Nauka w Polsce 2009
  9. Ogden J. The Psychology of Eating From Healthy to Disordered Behavior, Wiley- Blackwell 2003
  10. Radoszewska J. Jestem gruby więc jestem, Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego
  11. Sasin A. Głodne Emocje, Helion 2010, 15 – 27
  12. Ude Montreal Nouvelles – Scientist start explaining Fat Bastard’s vicious cycle 2012/23/05
  13. Wurtman J. The Serotonin Solution, Random House Publishing Group, 1996

autor:
mgr psychologii Agata Orłowska
spec. psychologii klinicznej
absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego

Objadając się z emocji
5 (100%) 6 votes