„Lightowy” problem żywności typu „light”

Przechadzając się alejką w dowolnym supermarkecie można zauważyć desery „bez tłuszczu”, ciastka „z obniżoną zawartością tłuszczu” czy dania gotowe „o obniżonej kaloryczności”. Ale podczas gdy nasz koszyk pęka w szwach od tych niewinnych produktów, nasz obwód w pasie również niebezpiecznie się zwiększa.

Początki produktów „light”

Od lat 80. XX wieku na świecie istnieje prawdziwy boom na produkty o obniżonej zawartości tłuszczu. Na początku była to odpowiedź na przedstawioną teorię, według której polepszenie stanu zdrowia jest możliwe przez zredukowanie przyjmowania tłuszczów nasyconych. Tłuszcze były posądzane za otyłość, choroby serca i inne choroby układu krążenia. Chociaż teraz wiadomo już, że tłuszcze nie są takie złe, na jakie się je maluje, przemysł długo nie czekał na weryfikację teorii. Producenci żywności zaczęli zamieniać w swoich produktach nasycone tłuszcze zwierzęce – uważane za bardziej szkodliwe, na nienasycone tłuszcze roślinne. 

Nowe podejście – ten sam problem

Niestety, obecnie wiemy, że reakcja uwodornienia generuje podwyższony poziom tłuszczów trans, które są niebezpieczne, szczególnie dla serca i metabolizmu cholesterolu. Chociaż naturalne tłuszcze trans w niskich stężeniach występują w innych produktach żywnościowych, te wytworzone w wyniku procesów przemysłowych wskazują, że konsumenci są narażeni na ich spożycie w dużo większym stopniu. Z tego względu producenci zwrócili się w innym kierunku – zaproponowali żywność o obniżonej wartości energetycznej, w ogóle. I tak na rynku pojawiły się produkty oznaczone etykietkami „fat-free/bez tłuszczu”, obniżona zawartość tłuszczu/cholesterolu” itp. , które miały stać się remedium na kłopoty wszystkich dbających o linię.

Obniżona zawartość…?

Żywność o obniżonej zawartości energetycznej (do której można zaliczyć wszystkie produkty „lekkie”) to produkty, których kaloryczność jest o 30% niższa w porównaniu z ich tradycyjnymi odpowiednikami, ale przy zachowaniu wartości odżywczej. Komitet ds. Żywienia i Żywności Specjalnego Dietetycznego Przeznaczenia ustalił, że za niskokaloryczny uznaje się produkt, który dostarcza nie więcej niż 140kJ (40kcal)/ 100g produktu w postaci stałej lub 80kJ (20kcal)/ 100g produktu płynnego. Podobne wartości stosowane są do produktów o obniżonych zawartościach, np. tłuszczu, cukru itp.

Co w środku produktów „light”?

Producenci żywności „light”, z jednej strony eliminując cukry i tłuszcze, muszą zastępować je innymi składnikami, aby utrzymać produkt w jego pierwotnym kształcie. Cukry najczęściej są zastępowane (nierzadko w bardzo dużych ilościach) syntetycznymi słodzikami, które są mniej kaloryczne niż tradycyjny cukier, jednak ich działanie na organizm może mieć nieprzewidziane skutki, m.in. podnoszą poziom insuliny we krwi. W przypadku tłuszczów już na etapie produkcji redukuje się udział tych substancji, które nie zawsze jest wystarczające. Wówczas stosowane są również substancje skrobiowe i zagęszczające, np. skrobia modyfikowana, mączka chleba świętojańskiego, inulina, pektyny, guma ksantanowa. Aby uzyskać smak porównywalny z tradycyjnym często producenci stosują substancje imitujące lub nawet wzmacniające smak. Czyli dodatkowe porcje syntetycznej chemii.

Więcej niż 0%

Stąd wszystkie produkty pod szyldem „0%” nie zawierają pustej przestrzeni na miejscu tłuszczów czy cukrów, a jedynie „sprytne” substancje chemiczne, które utrzymują nasz produkt w stanie niezmienionym. Idąc za namowom producentów, konsumenci sięgają po przekąski „0% cukru” w nadziei, że zjedzenie kilku sztuk nie odbije się na ich obwodzie w pasie. Nic bardziej mylnego. Zjedzenie produktu „0%” powoduje, że organizm szybciej wysyła sygnał, że potrzebuje więcej kalorii, więc zamiast 1 batona, w krótkim czasie zjemy 3 i całkowity bilans kaloryczny będzie porównywalny ze zjedzeniem jakiegoś popularnego batona lub czasem nawet wyższy.

„Bez tłuszczu” czy „Fit” ?

O ile żywność o obniżonej kaloryczności, przyjmowana w umiarze razem ze zbilansowaną dietą, może nie okazać się aż tak kłopotliwa, to z produktami typu „fit” sprawa jest bardziej skomplikowana. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego określa definicję żywności tzw. „lekkiej”, ale nie wspomina o odpowiednikach typu slim, fit, fitness itp. Dlatego w tych przypadkach producenci nie mają żadnych ograniczeń jeśli chodzi o składniki, produkcję i wartości odżywcze przedstawiane konsumentom. Po przeanalizowaniu etykiety takiego produktu może okazać się, że ta sama porcja „fit” ma więcej kalorii niż jej tradycyjny odpowiednik. 

Rozsądne korzystanie z żywności o obniżonej kaloryczności nie stanowi większego problemu przy zbilansowanej diecie. Najważniejszą wskazówką okazują się etykiety na opakowaniach, które należy czytać zawsze przed zakupem produktu. Należy pamiętać, że wszystkie składniki odżywcze, w tym tłuszcze, są potrzebne organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. A beztroskie objadanie się beztłuszczowymi przekąskami nie sprawi, że nasza talia stanie się „slim”.

Piśmiennictwo

  1. W.Kudełka, D.Jachna „Charakterystyka żywności o obniżonej wartości energetycznej”; Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, 2009
  2. K.Torrens `The Truth About Low-Fat Foods` BBC GoodFood, 2012
  3. „Low Fat Foods Stuffed with `Harmful` Levels of Sugar” The Telegraph, 2014
  4. „Many Low-Fat Foods `Stuffed Full of Calories` National Health Service UK, 2012
  5. European Food Information Council
  6. Rozporządzenie (WE) nr 1924/2006 Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych dotyczących żywności

autor:
Marta Hubisz
biotechnolog
absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego

„Lightowy” problem żywności typu „light”
5 (100%) 1 vote