Jeść by żyć czy żyć by jeść?

To, że z innymi osobami zawieramy relacje oparte na określonej komunikacji oraz sposobie myślenia – nie dziwi. Jeśli jednak publicznie stwierdzimy, że takie same relacje mogą nas łączyć z jedzeniem, wywołamy zdziwienie niejednego słuchacza – zupełnie niepotrzebnie, w końcu to prawda. Relacje te, jak każde inne, bywają skomplikowane, niezręczne czy trudne. Również zdarza się, że w pewnym momencie tracimy nad nimi kontrolę a mimo to nie potrafimy ich przerwać. 

Od zarania dziejów ludzkość poszukująca żywności wytyczała drogi poznania świata. Głód był motorem postępu i wciąż pozostaje źródłem wszelkiej ludzkiej energii, dobrej i złej; jest podstawą rozwoju, przyczyną konfliktów, alibi dla sumienia, ceną ludzkiego trudu. Wokół żywności wyrastały cywilizacje i ścierały się imperia, z jej powodu popełniano zbrodnie, ustanawiano prawa i zdobywano wiedzę”.

M. Toussaint – Samat

Często nieświadomie kierujemy się ukrytymi przekonaniami, mitami zależnymi od kultury, w której przyszło nam żyć. Te właśnie mity i przyzwyczajenia w zależności od szerokości geograficznej, wyglądają przecież zupełnie inaczej. Zachęcam do porównania np. kultury jedzenia Eskimosów z kulturą konsumentów Japońskich. W przypadku mieszkańców Grenlandii mamy do czynienia z jedzeniem surowego mięsa, nierzadko na miejscu polowania, podczas gdy w Kraju Kwitnącej Wiśni istotny jest każdy detal od kolejności jedzenia, odpowiednich zwrotów, poprzez dokładność spożywanego posiłku. Istotny jest każdy ruch, nawet pozostawienie pałeczek w nieodpowiednim miejscu jedzenia daje wyraźny sygnał nawiązujący do zwyczaju pogrzebowego.

Pewne kulturowo przyjęte schematy skutkują również negatywnymi przekonaniami takimi jak np.: „Skoro złamałam już dziś dietę, wszystko stracone, będę objadać się cały dzień” czy „Jedzenie nie może się zmarnować”. Nasze zwyczaje żywieniowe są zdeterminowane w o wiele większym stopniu kierującymi nami nawykami niż zdroworozsądkową analizą. Wdrukowane i nie do końca świadome przekonania, prowadzą również do zniekształcania przekonań dotyczących chociażby ilości spożywanego pokarmu. Oglądając programy, reklamy czy gazety kulinarne, jemy więcej – to nie dziwi. Dziwi natomiast inne badanie pokazujące, że kiedy używamy jedzenie za zdrowe, spożywamy go o 35 % więcej.
Mamy się za całkowicie racjonalne istoty, to nie jedyne czynniki sterujące naszymi zachowaniami żywieniowymi. Paradoksalnie powstrzymywanie się od jedzenia prowadzi do zwiększonej chęci jego spożywania, w sytuacji negatywnego samopoczucia wzmaga się motywacja do poszukiwania przekąsek wysokowęglowodanowych oraz przejadania się. Głód jest zależny nie tylko od sygnałów, które wysyła nasz mózg, ale też porcji, rozmiaru czy koloru talerza oraz używanych sztućców. Smak jedzenia jest uwarunkowany porą dnia, tym kto nam towarzyszy czy miejscem w którym jemy.

Skupienie się na samym procesie konsumpcji już w pewnym sensie stawia nas w określonym stosunku emocjonalnym do pewnych czynności, zwyczajów czy produktów.
W naszej kulturze jedzenie stanowi wyrazisty symbol, symbol pozytywny. Pełni rolę wyrazu troski, więzi czy sposobu okazywania miłości. Używane do świętowania ważnych wydarzeń, stanowi nagrodę jak i pocieszenie w sytuacji opłakiwania strat.

W momencie jedzenia spotykają się dwie podstawowe potrzeby wpisane w ludzką naturę: potrzeba czysto biologiczna i potrzeba psychologiczna – relacji z drugim człowiekiem. Poprzez karmienie, które od początku życia wpisuje się w kontakt z drugą osobą, te dwie potrzeby zostają na stałe nierozerwalnie ze sobą powiązane (Chmarzyńska 2004). Wracając do okresu niemowlęctwa również ssanie smoczka, piąstki, kciuka są dla dziecka źródłem błogostanu, zapewniając w trudnych sytuacjach odprężenie i bezpieczeństwo. W takim schemacie dochodzi do uruchomienia skojarzenia jedzenia z przyjemnością i uwolnieniem od niepokoju, wzmacniany regularnie przez dalszy okres trwania życia społecznego.

Dlaczego warto się przyjrzeć naszemu stosunkowi do jedzenia? Ponieważ emocjonalna relacja z pokarmem jest odzwierciedleniem stosunku do samego siebie. Zgodnie z założeniem jednego z amerykańskich psychologów, abyśmy potrafili zadbać o swoje wyższe potrzeby, musimy być w stanie przejawiać troskę o siebie na tym najbardziej podstawowym poziomie (Maslow 1954). Jedzenie jest rzeczą bez której nie możemy funkcjonować, warto jednak zastanowić się, czy jemy by żyć, czy żyjemy żeby jeść.

Piśmiennictwo
1. Jablow M.M., Na bakier z jedzeniem, anoreksja, bulimia, otyłość, Gdańsk 1993
2. Lange E., Relacja z jedzeniem, 2014
3. Toussaint-Samat, M., Historia naturalna i moralna jedzenia. Warszawa, 2002
4. Ziółkowska, B. Mroczkowska, D., Dlaczego jemy? Uwarunkowania stosunku do jedzenia w cyklu życia na podstawie analizy wyników wstępnego sondażu, Teraźniejszość – człowiek – edukacja, 4, 2012

autor:
mgr psychologii Agata Orłowska
spec. psychologii klinicznej
absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego

Jeść by żyć czy żyć by jeść?
Oceń