Bigoreksja – niezdrowa obsesja

„Nic nie dostarcza mi większej przyjemności niż godziny spędzone na siłowni. To działa jak narkotyk” Autorem tych słów jest z pewnością bigorektyk – niezadowolony ze swojej sylwetki młody mężczyzna.

Bigoreksja określana również dysmorfią mięśniową to zaburzenie psychiczne (dotykające głównie mężczyzn) polegające na niewłaściwym postrzeganiu swojego ciała. Chorzy uważają, że jest ono niewystarczająco umięśnione przez co podejmują mordercze treningi na siłowni oraz przestrzegają rygorystycznej diety. Na rozpoznanie zaburzenia składa się kilka elementów: bigorektyk podporządkowuje harmonogram dnia pod rozkład treningów, nie rezygnuje z nich nawet w sytuacji  pogorszenia stanu zdrowia, mierzy codziennie obwód wszystkich partii mięśni, unika miejsc wymagających odsłonięcia ciała (uważa, że muskulatura jest niezadowalająca, aby pokazać ją publicznie). Zniekształcony sposób myślenia przejmuje kontrolę nad życiem zawodowym i społecznym. „Dochodzisz do momentu w którym boisz się iść pieszo na przystanek autobusowy; paraliżuje cię strach, że stracisz przez to na wadze”wyznaję zdeklarowany bigorektyk.

Mnie to nie dotyczy

Bigorektyk nie dostrzega problemu – przeciwnie. Zapytany o chorobę zaprzeczy podobnie jak czynią to osoby cierpiące na anoreksję. Anorektyk fałszywie zawyża masę ciała; bigorektyk natomiast drastycznie ją zaniża, pracując uparcie nad przyrostem tkanki mięśniowej. Stąd częste określenie – odwrotna anoreksja. Osoby cierpiące na bigoreksje mają najczęściej dobrze rozwiniętą muskulaturę. Jednak spaczony obraz postrzegania własnego ciała nie pozwala im tego dostrzec.

Bigorektyk wie, że same ćwiczenia fizyczne to połowa sukcesu do osiągnięcia idealnej, rozbudowanej sylwetki. Wysokobiałkowe posiłki są równie ważne. Jak wygląda przeciętny jadłospis? Składa się zazwyczaj z sześciu posiłków dziennie, o energetyczności 500 – 600 kcal. Jedzenie staje się obsesją. Chorzy skupiają się na produktach (najczęściej pochodzenia syntetycznego), które mają zwiększyć masę mięśniową a zredukować zawartość tkanki tłuszczowej. Niestety zubożają się tym samym w niezbędne do prawidłowego funkcjonowania składniki odżywcze.

Niezgodność z ideałem

Przekazywany przez media obraz męskiego ciała jest wyidealizowany. Ukazywanie mężczyzn jako coraz bardziej muskularnych wpływa na nasze wyobrażenia dotyczące męskości. Panowie spoglądający na nas z ekranów telewizorów, okładek elitarnych magazynów dumnie prezentują wyrzeźbioną, rozbudowaną sylwetkę. Badanie przeprowadzone przez Brownella i Napolitano wykazało, że aby wyglądać jak Ken, przecięty zdrowy mężczyzna musiałby być o 50 cm wyższy, o 28 cm szerszy w klatce piersiowej a także mieć o 20 cm szerszą szyję. W zderzeniu z rzeczywistością wpajane wzorce mogą być przyczyną rozwoju zaburzenia jakim jest bigoreksja. Niektórzy badacze winę za wzrastający odsetek osób zapadających na to schorzenie przypisują licznym siłowniom i klubom sportowym. Ich powszechna dostępność, przystępna cena ułatwia drogę do nałogu. Na bigoreksję  podatne są osoby z obniżonym poczuciem własnej wartości, skłonne do depresji, przejawiające w dzieciństwie trudne relacje z rodzicami. Wiara, że poprawa wyglądu na nowo przywróci pewność siebie, zapewni społeczny sukces zagłusza racjonalne spojrzenie.

Następstwa bigoreksji

Bigorektyk nie oszczędza się na siłowni. Wielogodzinne treningi to źródło sporej satysfakcji. Zapomina jednak, że przetrenowanie organizmu w połączeniu z przyjmowaniem substancji zwiększających przyrost masy mięśniowej (anabolicznych) przynosi efekt przeciwny do zamierzonego.Organizm ma swoje granice wydolności fizycznej. Przekroczenie ich (jak ma to miejsce w przypadku bigoreksji) prowadzi do niewydolności nerek i wątroby, spaczonego popędu płciowego, spadku stężenia androgenów a także utraty włosów (charakterystyczne łysienie). Paradoksalnie usilne działania bigorektyka ku podkreśleniu swojej męskości skutkują spadkiem poziomu testosteronu. W aspekcie społecznym pogorszeniu ulegają relację z rodziną, partnerem życiowych, przyjaciółmi. Spotkania towarzyskie stają się męczącą stratą czasu, który lepiej spożytkować na treningach. Dotychczasowe życie i aktywność zawodowa schodzą na boczny tor.

Jak pomóc bigorektykowi?

Specjaliści twierdzą, że kluczem do osiągnięcia sukcesu w walce z bigoreksją jest przyznanie się przez chorego do problemu (przede wszystkim stwierdzenie, że takowy istnieje). Leczenie opiera się na psychoterapii behawioralnej oraz psychodynamicznej, które mogą być wsparte farmakologicznie. Terapia behawioralna, która odnosi trwale efekty w leczeniu zaburzeń odżywiania opiera się na korygowaniu zniekształconego sposobu myślenia i zachowania. Pacjenci uczą się zmienić niewłaściwe, destrukcyjne myślenie by na nowo poczuć się dobrze i wyrwać z pułapki nałogu. Szanse na wyleczenie są niemalże całkowite. Ostateczny rezultat leży w rękach bigorektyka.

Piśmiennictwo
1. Andruszko R., Ogden J.,”Psychologia odżywiania się: od zdrowych do zaburzonych zachowań żywieniowych”, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2011.
2. Łuszczyńska A.,” Psychologia sportu i aktywności fizycznej: zagadnienia kliniczne”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011.

autor:
mgr Monika Gackowska
dietetyk, analityk medyczny
absolwentka Collegium Medicum w Bydgoszczy

Bigoreksja – niezdrowa obsesja
3.7 (73.33%) 3 votes